• Wpisów: 1285
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 295 dni temu, 17:25
  • Licznik odwiedzin: 95 955 / 2329 dni
 
operetta124
 
Wierność moim starym przekonaniom kuleje.
A może to i lepiej?
Jeszcze do niedawna żyłam planując krwawą zemstę na moich wrogach z gimnazjum.
To było moim głównym życiowym celem - udowodnić im, że nie mieli racji i pokazać, że osiągnę więcej mimo tego, że traktowali mnie jak kogoś gorszej kategorii.

Ostatnio jednak coś się zmieniło.
Rok po gimnazjum uwolniłam się z uciśnień w których tkwiłam tak długo.

Zaszokowała mnie pewna sytuacja, która wydarzyła się dość niedawno skłoniwszy do refleksji.
Idąc sobie spokojnym krokiem do pracy minęłam się z pewnym człowiekiem.
Był to chłopak w moim wieku, dość niski i chuderlawy.
Rozpoznałam w nim mojego "wroga", we własnej osobie.
Ten jednak przywitał się ze mną radośnie uśmiechając.

“Jak to, to my się lubimy?”



Właśnie, przecież my dorośliśmy.
Wszyscy zdaliśmy sobie sprawę ze swoich błędów.
Ja postanowiłam przestać się bać i być podatna na wpływ ludzi, którzy chcą dla mnie jak najgorzej, tak samo oni zdali sobie sprawę z tego, że uprzykrzanie życia osobom, które im w życiu nie zawiniły to błąd.

W ten sposób stałam się wolna.

636071333712696720.jpg


Czasami zastanawiam się, czy jestem szczęśliwa.
Osiągnęłam już prawie wszystkie postawione sobie dawniej cele, kolejne są w zasięgu ręki w przyszłym roku.
To nawet nie będzie stanowiło dla mnie problemu, żeby to zrobić.

Jestem wolna, robię to, na co mam ochotę, mam swój rozsądek, mam znajomych, najlepszych przyjaciół, pracę, wymarzoną szkołę i możliwości.
W przyszłym roku mam zamiar zatrudnić się na stałe, zdać prawo jazdy, wejść w dorosłość i zacząć planować życie troszkę bardziej poważnie.
O dziwo, właśnie o tym marzę w wieku 17 lat.
Chcę wykorzystać do końca moje dzieciństwo, odzyskać stracone lata, następnie dorosnąć.

Czuję, że czegoś mi jeszcze brakuje, ale jeszcze tego nie zlokalizowałam.
Czekam na ten moment, w którym zdam sobie sprawę z tego czym jest ten brakujący puzzel.

InstagramCapture_1c2e14fb-6a8d-4e04-91a7-b3c0b71b30e6.jpg


Wczoraj miała miejsce pewna dość specyficzna sytuacja.
Wybrałam się z Tomodachi na wieczorny spacer.
Poczułam się bardzo szczęśliwa przemierzając szlaki, którymi podążaliśmy lata temu.
Lubię te tereny.
Moja wieś, piękne widoki, zboże, lasy i zachód słońca - lepiej dla mnie być nie może.
Tak samo lubię spędzać czas razem.
Miło się powygłupiać w towarzystwie najbliższych.

W pewnym momencie przestałam myśleć realistycznie, nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło.
Weszłam na wysoką górę, z której wraz z zachodem słońca widziałam nieziemski widok.
Czerwone niebo, las z góry i ogromny horyzont wypełniony oświetlonymi na liczne kolory budynkami.
Rozłożyłam ręce na wietrze i krzyknęłam coś, do czego się nie przyznam. ;)

Zeszłam z góry, w tym momencie zrobiło się dość strasznie.
Jakbym oszalała.
To się wyda dość dziwaczne, ale na chwilę odeszłam od rzeczywistości.
Byłam przekonana, że przeszłam przez jakąś barierę, która zaburzyła mój dotychczasowy świat.

Oczywiście po chwili wróciłam do normalności, jednak do tej pory głowię się co właściwie się wydarzyło.
Ciekawe doświadczenie.

1.jpg


Odchodząc od poprzednich tematów, planuję w najbliższej przyszłości zabrać się za montowanie filmiku, który wraz z Tomodachi nagrywamy przez te wakacje.

Macie jakieś swoje sugestie i propozycje? A może chcielibyście mi udostępnić jakieś swoje chwile, które mogłabym zmieścić w projekcie?
Piszcie, będę zaszczycona. :)

Nie możesz dodać komentarza.

 
  •  
     
    Niestety nie każdy, kto kogoś gnębił, "wyrasta" z tego. Są ludzie, którzy po latach czują satysfakcję, że zniszczyli komuś życie. Niektórzy po prostu nigdy się nie zmienią.

    Jednakże ty masz dla siebie plan, zostawiasz niepotrzebne rzeczy w tle i za sobą. Obyś wytrwała w tym, co dla ciebie najlepsze.

    I nie dorastaj za szybko, czasem nie warto się tak spieszyć ;)