• Wpisów: 1285
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 268 dni temu, 17:25
  • Licznik odwiedzin: 95 469 / 2303 dni
 
operetta124
 
Skąd ten tytuł?
Specyficzny, tak sądzę.
Ma sens, uwaga.

Właśnie wróciłam z pewnej wycieczki, dość "niebylejakiej".
Przyjechał, przyjechał o 21 na rowerze.
Nie musiał, miał czekać na mój znak.
Przejechał tyle kilometrów nawet bez pewności, czy na pewno wyjdę.
Miłe, bardzo miłe, chociaż to i tak nie przebije Jego decyzji.
Dla mnie... nie wyjechał.
Nie wyjechał do Anglii, rzucił dobrze płatną pracę i życie tam.
Zgadniecie dlaczego?
Tak krótko się znamy... już zdążył wywrócić mój świat do góry nogami.
Wszystko jest szaleństwem.

“Świat nie istnieje”



Wracając do wycieczki, byliśmy wysoko.
Widzieliśmy wszystko w promieniu wielu, wielu kilometrów.
Panowała ciemność, ale także wiele małych światełek.
Wiał wiatr, było ciepło.

Schodziliśmy chińskimi drogami, skończyliśmy w błocie.
Tutaj wracamy do tytułowych glanów.

Wróciłam do domu, zdałam sobie sprawę z tego ile w nich zostało przetartych szlaków, miejsc i co za tym wszystkim idzie - wspomnień.

Drobnostka, prawda?
Ostatnio nauczyłam się podziwiać liście.
Tak powolnie spadają w jesiennych promieniach słońca...

Czas umierać - błąd.
Czas żyć.

Ostatnio tak dużo się dzieje.
Są problemy, oczywiście.
Mimo to, bardziej dają się we znaki cudowne chwile.
Codziennie dzieje się coś innego, kompletnie dla mnie nowego.
Zaczęłam żyć na nowo, żeby stać się dobrym człowiekiem i być szczęśliwą - to też może się przydać.

Życiowo powoli zapełniam plecak, który przygotowuję wiele lat.
Przyda mi się w kierunku, w którym powolnie podążam.

***

Moi starsi czytelnicy pamiętają pewnie, jak dłuższy czas temu próbowałam dostać się na zajęcia teatralne.
Oczywiście nie udało się, miałam zapał, ale brakowało we mnie odwagi i determinacji, byłam zbyt wymęczona ówczesna sytuacją.
Jednak dzięki tamtym wydarzeniom narodziła się we mnie miłość do teatru i marzenie wiązania z tym przyszłości.
Dlatego zacząwszy od nowa postanowiłam spróbować jeszcze raz.
Wiecie, udało się, dostałam się.
Nie tylko ja, On razem ze mną.
To cudowne, świetnie się z tym czuję.
Nie wierzę, że świat może być tak piękny, wiecie?

***

Mam w poniedziałek urodziny, kompletnie zapomniałam.
Dzisiaj mi uświadomiono, że 3 października jest właściwie za parę dni.
Byłam przekonana, że do tego jeszcze tyle czasu.
Właściwie, kompletnie nie czekałam na ten dzień.
Jak miałam czekać na ten dzień ze świadomością, że tak ważna dla mnie osoba wyjeżdża 9 października, co jest w tak małej odległości czasowej względem mojego święta?
Ten dzień był dla mnie bezużyteczną męczarnią przez którą byłam zmuszona przejść, ale... jeśli postanowił nie wyjeżdżać...
...to będzie przyjemność.

***

Wiecie co?

Mam ludzi, na których mogę polegać.
Mam bliskich, którzy o mnie dbają.
Mam osoby, które mnie kochają.
Mam tych, którzy płaczą na myśl o moim możliwym odejściu.

Mam ich, których kocham.

Niczego więcej właściwie nie potrzebuję.

Dziękuję, nigdy nie będę w stanie się zasłużenie odwdzięczyć.



Dziękuję za uwagę, przepraszam za kolejny post z zamieszaniem, ostatnio strasznie bujam w obłokach.

Dobranoc, miejcie świadome sny.
<świetna sprawa, ostatnio taki się mi przydarzył>

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego