• Wpisów: 1285
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 115 dni temu, 17:25
  • Licznik odwiedzin: 92 686 / 2150 dni
 
operetta124
 
Jestem dość dziwnym człowiekiem w dodatku nieokreślającym swojej płci, ale dzisiaj nie o tym.

Ciągle walczę ze swoimi demonami przeszłości.
Nieustannie próbuję panować nad tendencjami, które efektownie niszczą mnie, moją psychikę i ludzi dookoła.
Już nawet się nad sobą nie rozczulam, jedynie zastanawia mnie ta jedna rzecz.

Nieustannie płaczę po kątach wracając do bolesnej przeszłości, na wszelkie sposoby staram się całą sobą z tym zerwać.
Powoli naprawdę są widoczne tak liczne efekty.
Coraz mniej boję się ludzi, zdecydowałam się ciągnąć na przód swoje pasje, nie bać się krytyki i wiele innych.

Ale teraz nie rozumiem tej jednej tendencji.

Dlaczego ja wciąż miewam te chwile, w których siadam, na siłę wyszukuję tych piosenek wspominających przykre zdarzenia z kiedyś i na siłę wynajduję sobie powody, dla których mogłabym cierpieć?

Nigdy w życiu nie zrobiłam sobie fizycznej krzywdy, nigdy nie miewałam myśli samobójczych.
Oczywiście - bywało ciężko, nieraz zbyt ciężko, jednak naprawdę nigdy nie przyszło mi do głowy skończenie ze sobą.
Nie jestem przecież masochistką, ból fizyczny nie sprawia mi żadnej przyjemności, wręcz jestem przerażona wizją nawet najdrobniejszego bólu, dajmy na to takiej szczepionki.

Dlaczego nudzi mi się, kiedy nie cierpię?
Dlaczego szczęśliwe życie, które w każdej chwili mogłabym prowadzić nie daje mi satysfakcji?
Dlaczego nie mogę obyć się bez ciągnięcia bólu psychicznego, który już dawno miał swój koniec?

***

Tym wpisem nie chciałam pokazać jaką cierpiętnicą jestem.
Tak samo nie miałam zamiaru się wyżalić.
Zastanawiam się jedynie co jest nadal nie tak.

Chętnie przyjęłabym komentarze osób, które są w stanie określić przyczynę powyżej wspomnianej tendencji, która jest dla mnie wielką zagwozdką i przeszkodą w spokoju.

***

Zmieniając temat, czekajcie na film krótkometrażowy na kanale Wielowątkowi na youtube, który ukaże się już wkrótce!

www.youtube.com/channel/UCWsZS5zAUHKazX4DtFHf_Zg

Nie możesz dodać komentarza.

 
  •  
     
    Po prostu był okres w twoim życiu, gdzie cierpienie było codziennością i wyryło wielka rysę w twojej osobowości.

    Na tyle głęboką, że jej brak zaczyna być zauważalny i wtedy rozpamiętujesz chwile, jakie są częścią twojej przeszłości.

    To tak jak z dzieckiem - jest czystą kartką. Co na niej zapiszesz (jako rodzic, nauczyciel, życie itp. ) to zostaje w jakiś sposób na zawsze, gdy stanie się dorosłym.

    Każdy pozornie mały drobiazg wyuczony w dzieciństwie, zostanie w człowieku do końca jego dni. Dobry, czy zły - niestety każdy.

    Nie wiem ile miałaś lat, gdy spotkały cię jakieś przykre rzeczy, ale tak czy inaczej im były silniejsze, gorsze i bardziej bolesne, tym ciężej się ich wyzbyć. Są w tobie zapisane. Przeszłość jest częścią nas.

    Tylko od ciebie zależy, czy nauczysz się odwracać swoja uwagę, gdy demony przeszłości zapukają do twojej jaźni.