• Wpisów: 1287
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 55 dni temu, 17:14
  • Licznik odwiedzin: 98 275 / 2417 dni
 
operetta124
 
Jak zmieniłam swoje życie o 360 stopni?
To dość ciekawa historia, chętnie Wam opowiem, przy okazji na potrzeby mojej nowej idei (filmowej) przypomnę sobie wszystko od początku.

Wyobraźcie sobie taką Hanię sprzed dłuższego czasu.
Zamknięta w pokoju, brak jakichkolwiek znajomych, wręcz znajomości na minusie.
Ale ku zdziwieniu całego otaczającego ją wtedy świata... co robi?
Tworzy, kreuje, trenuje, rozwija się!
Fotografuje, bawi się obróbką zdjęć, pisze bloga, nawet zajmuje się lalkami kolekcjonerskimi!
Pasjonuje się, urzeczywistnia swój własny świat!
Robi coś, o czym świat zewnętrzny nie ma pojęcia.
On traktuje ją jak nic niewartego śmiecia, jednak ona jest szczęśliwa - w swoim własnym towarzystwie, w swojej pasji.
Świat przyziemny ją przestał interesować - robi w nim tyle, ile powinna. Resztę uwagi skupia na własnym.

Nadchodzi czas, w którym ta zaczyna myśleć.
Może inaczej - staje się bezmyślna.

“A może... Ci mało inteligentni ludzie mają jednak rację?”


2H.JPG


Tutaj nasza bohaterka zaczyna się gubić.
Popada w marzenia o przyjaciołach, towarzystwie.
Nie potrzeba jej marzeń, pasji.
Ona chce mieć "fajne" życie, jak reszta nastolatków, za którymi próbuje ślepo podążać.

Uah, zdarza się cud - wybija się.
Trafia w towarzystwo, które próbuje określić jako "swoje".
Od dziś - imprezy, alkohol, imprezy i alkohol.
To jest zabawa! To jest życie! Prawda... Haniu?
Nie potrzebujesz już niczego więcej, prawda?
Masz to, czego chciałaś.
Masz "przyjaciół".
3H.JPG


Rutyna? O, witam panią.
Proszę wejść, rozgościć się.
Ah, o czym ja mówię? Czuj się jak u siebie!

Ten rozdział pozwolę nazwać sobie odzyskaniem rozumu.

“Może jednak to nie jest to, czego chciałam?”


Przebłyski inteligencji czy zaniki głupoty?
"Przyjaciele" nie są szczerzy wobec mnie, popadłam w nałogi, straciłam chęć ciągnięcia własnej egzystencji, zgubiłam pasję.
Nie mam pasji? Jak to?
A fotografia? A rysunek?
Ah... kiedy ja ostatnio zrobiłam jakiekolwiek zdjęcie?
No właśnie.
Co ja robiłam wczoraj?
Przecież byłam na imprezie.
Co ja robiłam miesiąc temu?
Przecież starałam się o względy tych fałszywych ludzi.
Co ja robiłam 5 miesięcy temu?
Czekaj... wciąż to samo?

Spotkałam Jego, zrozumiałam.
LAST VER..jpg


Przebłysk, zakochanie.
Życie zaczyna grać w rytmie "I want you".
Nabiera barw.


Tutaj przechodzimy do momentu wyznania.

Poznałam Kamila.
Ciekawym jest fakt, że spotkałam go na imprezie.
Od początku załapaliśmy świetny kontakt.
Niedługo po imprezie postanowiliśmy się spotkać.
Zakochaliśmy się w sobie nawzajem.
Te oczy... pełne pasji.
Ten uśmiech... zapał do działania.
Jest kimś, kim od dawna marzyłam, żeby być.
Właściwie ja byłam tą osobą.
Ah, ja kiedyś też miałam pasje.

Wracając do naszej znajomości, ciągnąc wyznanie.
Spotykaliśmy się codziennie.
Pisał do mnie listy każdego dnia, robi to po dziś dzień.
Każde spotkanie było pełne wzajemnego uczucia, rozwijało we mnie zapał do działania, który go wypełniał.

Miłość rośnie wokół nas, sielanka i pełnia szczęścia?
Nie tak prędko.
Za parę dni miał wylecieć do Anglii.

Po głowie krążyła mi wówczas piosenka. "I will not kiss you, cause the hardest part of this is leaving you..."


Czy to nie brzmi jak tragiczny zwrot akcji w jakiejś telenoweli?
Sprawmy więc, żeby to przypominało ją jeszcze bardziej!

Dni mijały.
Mimo choroby, która wykańczała mnie od środka, starałam się wychodzić codziennie.
Chciałam korzystać z każdej chwili, która nam pozostała razem.
Wówczas nawet oddałam mu duszę, w zamian za jego serce.

Pewnego dnia zapowiedział, że ma mi coś bardzo ważnego do oznajmienia.
W mojej głowie zapanował strach, myślałam dość pesymistycznie.
Cóż... to był piękny, słoneczny dzień.
Wyruszyliśmy do lasu.
Delikatnie złapał mnie za rękę.
Jego dłoń była chłodna, jednak od niego jak zwykle biło ogromne ciepło.
Czułam szczęście mając go przy sobie, jednak świadomość, że ten stan nie będzie trwał wiecznie... cierpiałam.
Moje życie już za parę dni miało wrócić do wcześniejszego stanu.
Ah, imprezy... alkohol... przecież to było takie wygodne!
Nie, wtedy już marzyłam o czym innym.
Chciałam pasji, chciałam działania.
Chciałam wszystkiego po trochu... z nim u boku.

Ciągnąc historię dalej, finalnie znaleźliśmy nasze miejsce.
Obalone, wielkie drzewo - nasze klimaty!
Cóż, idealnie się dobraliśmy.
Może kiedyś jeszcze pojawi się w moim życiu?
Może kiedyś... może - ta myśl nie opuszczała mojej głowy.
Usiedliśmy w pobliżu drzewa.
1H.JPG


Wyjął z torby list.
Kolejny, dostawałam je każdego dnia.
Ten miałam przeczytać ja.

"Osiem"
Cyfra, którą tak uwielbiał powtarzać.
Wyrazy uczucia, miłości.
Słowa pełne wszystkiego... wszystkiego po trochu.

Wyliczał, wyliczał do ósemki.

“Po pierwsze - ciągle czuję na sobie Twój dotyk.”



Drżałam, w myślach obiecując sobie, że tym razem się nie rozpłaczę.

“Po piąte - nie mogę przestać o Tobie myśleć.”



Serce przyśpieszyło do niemożliwej prędkości.

“Po szóste - nie mogę bez Ciebie żyć.”



Wiedziałam, że za ósemką kryje się to, o czym rano wspominał - rzecz, o której miał mi powiedzieć.

“Po siódme - Kocham Cię!”



Łzy napłynęły mi do oczu, kiedy w końcu przeczytałam to, czego najbardziej się nie spodziewałam.

“Po ósme...”



Zadrżał mi głos, pociągnęłam nosem, byłam już bliska płaczu.

“...nigdzie nie jadę na dłużej niż dzień... no, chyba, że z Tobą...”



Spojrzałam mu w oczy, niedowierzając w to, co właśnie przeczytałam.

“Co?”



Nie wytrzymałam, rozpłakałam się jak dziecko.

“Niemożliwe...”


Nie wierzyłam w to, co się właśnie wydarzyło.
Postanowił nie wyjechać.
Nie wyjechał, żeby zostać z dziewczyną, którą znał tydzień.
Niczego nie obiecywałam, nie powiedziałam, czy chcę zmienić całe swoje życie dla niego.
On po prostu postawił wszystko na jedną kartę.
Po prostu nie wyjechał.

Istna telenowela? Nie tym razem.
To moja, nasza historia.
To wydarzenie miało miejsce 59 dni temu.

Kłócimy się dość często.
Nieraz nie możemy ze sobą wytrzymać.
Wymieniamy ostre słowa, czasem chowając dumę do kieszeni.

Kochamy się najbardziej na świecie.
Dzień bez drugiej połówki jest dniem straconym.
Uczymy się siebie nawzajem.
Uczymy się samych siebie.
Uczymy się życia od nowa.
Dopełniamy się.
Tworzymy razem sztukę, spełniamy się twórczo.

Mamy siebie.
Mamy pasję.
Mamy miłość.

***

Tutaj, dokładnie w tym miejscu się poznaliśmy.
Tak jak wspominałam wcześniej, co zabawne - na imprezie.
1.png


Życzę Wam wszystkim, żeby i Was spotkało w życiu coś, co sprawi, że odnajdziecie właściwą drogę do szczęścia.

Wystarczy jeden człowiek, jedna rzecz, która może zmienić Wasze życie o 360 stopni.
2.png


Tak więc mam już pomysł na film.
Miło było przypomnieć sobie tamte wydarzenia, wiecie?

Tak na koniec... dziękuję, że jesteś.
Kamil, kocham Cię.

Nie możesz dodać komentarza.

 
  •  
     
    Aż mi się oczy zaszkliły:"( Tak się cieszę Waszym szczęściem! Obydwoje wydajecie się mieć wspaniałe osobowości; jestem pod ogromnym wrażeniem, o rany... Pozdrawiam Was cieplutko, wspólnie rozwijajcie się dalej, niech was ta wspomniana pasja i energia nie opuszcza. Ten wpis stał się dla mnie poniekąd pewną motywacją. Dziękuję:')