• Wpisów: 1285
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 204 dni temu, 17:25
  • Licznik odwiedzin: 94 283 / 2238 dni
 
operetta124
 
W szkole jestem stałym bywalcem pełnej malutkiej szufladki, teraz Wam ją opiszę.
Poza tym, że jest tu dość ciepło i wygodnie charakteryzuje mieszkańcami, którzy są niezaprzeczalnymi wyrzutkami społeczeństwa, którym zazdroszczą pewnych umiejętności, oryginalności i zdolności do wyjścia z tłumu. Te osoby zazwyczaj mają swój mały krąg znajomych, którzy aprobują ich sposób bycia. Dopełniając obraz populacji obecnej w tym miejscu, nie cechuje się za grosz zainteresowaniem odzieżą markową, paznokciami, modą i stylem.  

Przeciwieństwem osób w owej szufladce są kaczki.
Rozumiecie? KWA, jak kaczki. KWA, jak Kółko Wzajemnej Adoracji.
W tej różowej szufladce swój żywot toczą niezwykle oczogrzmotne osobistości - osoby, które bratają się z powodu podobieństw... wszystkiego.
Ciężko odróżnić jedno ziarnko grochu od drugiego, podobnie jest z nimi.
Charakteryzują się samouwielbieniem, hipokryzją i z pozoru uwielbieniem osób w tej samej szufladce, jednak z drugiej strony pleców... nie trudno się domyślić.
Koniecznym "niewyjdęzdomubezniego" gadżetem jest pomadka od goldenrose, albo innej modnej firmy kosmetycznej.
(Notatka od autorki - plastik przesyłany drogą kropelkową poprzez buzi buzi na dzień dobry)
Jesteś w szkole? Słyszysz głosy? Jeśli wyłapujesz pojedyncze słowa, takie jak "muszę mieć tą pomadkę z inglota!", "widziałaś na insta?", "widziałaś jak ona dzisiaj wygląda?", "jestem taka gruba!" - uwaga, prawdopodobnie jesteś świadkiem rozmów KWA we własnej, nieskromnej osobie.

Dzisiaj postanowiłam zrobić sobie mały eksperyment.
Wyobraźcie sobie osobę z jako pierwszej wymienionej szufladki, wychodzącą z całego kredensu.
Zmieniłam delikatnie swój image.
Dobrze, może bardziej niż delikatnie.

Cóż, pomalowałam się.
Nie zwykłam tracić godzin przed lustrem, tym razem zrobiłam inaczej.
Dzisiejszym "ajtfitem" została więc dość dorosła bluzka, której nie znajdziecie w sieciówkach, więc w liceum jest per ZUPEŁNIE ORYGINALNĄ, PEWNIE ZZA GRANICY OD UTALENTOWANEGO PROJEKTANTA... bluzką.
Tymczasem jest zwyczajną szmatką z późniejszej młodości mamy. Szał, czyż nie?
Aby dopełnić ideę eksperymentu polokowałam dokładnie każdy niebieski kłaczek na głowie, tworząc śliczny kucyk z równie falującymi pejsami.
Idąc dalej, moje nóżki dziś w świat wyruszyły na parunastu centymetrowych, matowych szpilkach.

Chyba nie sprawię, że część z Was dostanie zawału, a druga spadnie z krzeseł, jeśli powiem, że nagle spotkałam się z aprobatą połowy szkoły?
Większość osób - uczestników kwa, którzy zazwyczaj ograniczali się do "hej" w moją stronę, tym razem zmierzyli mnie jedynie gniewnym wzrokiem idąc dalej w swoją stronę.
Z nieistniejącej dziewczyny nagle zostałam przez połowę ludzi tu obecnych znienawidzona, przez drugą uwielbiana i  obdarowana uwagą.
Nagle "co u mnie" z nieporuszanego tabu, stało się najgorętszym tematem dnia.

Ukrócając temat - jestem lekko zasmucona tą sytuacją.
Czy pozory, ubrania i makijaż są jedyną przepustką do bycia nie-niewidzialną?
Dlaczego większości ludzi nie interesuje ludzkie wnętrze?
Uwierzcie mi, bycie miłym, pomocnym i może nawet z poczuciem humoru jest cenniejsze, niż jakakolwiek bluzka, nawet od tego wcześniej wspomnianego utalentowanego projektanta zza granicy.
Zagadajcie, poznajcie i pomyślcie własnym rozumem (zakładając, że wszyscy go mamy), zanim ocenicie.

Uwaga, powyższe szufladki były tylko humorystycznym ujęciem sytuacji.
Każdy z nas jest inny, każdy jest indywidualnym, niezależnym od innych człowiekiem.
Dlaczego chcecie tak bardzo upodabniać się do grupy?
Czy nie jest lepiej czasem odejść od normy, nie powstrzymywać śmiechu, żeby broń Boże nie zwrócić na siebie uwagi?
Nie byłoby bardziej barwnie, gdybyś kupiła te kolorowe buty, które tak bardzo Ci się podobają zamiast superstarów, jak Twoje koleżanki, bo są krzykiem mody?  
Czy nie byłoby dobrze czasem zabrać głos w sprawie, która Cię interesuje, zamiast siedzieć cicho w swojej szufladce , ze strachu przed opinią publiczną?

Bądźcie sobą, dziękuję za uwagę.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  • awatar
     
     
    Chrysalis ♕
    Dobrze prawisz. Sama byłam przez całe liceum taką "szarą myszką", bo mój styl ubierania i ogólnie bycia odbiegał od innych, co nawet mi nie przeszkadzało, nie czułam potrzeby aprobaty czy zainteresowania ze strony innych, a już tym bardziej gdy wiedziałam, że się różnimy i nie toleruję ich zachowania, bo większość z nich to właśnie takie jak to nazwałaś kaczki. Wystarczyło, że nawet na głupie wydarzenie szkolne ubrałam się po prostu na galowo, zakładając szpilki, upinając inaczej włosy i lekko podkreślając oczy (czego na ogół nie robiłam) i od razu sytuacja wyglądała podobnie jak u Ciebie.
    Nigdy nie starałam się upodabniać do grupy, ni to stylem (a bardziej modą), ni to sposobem bycia czy zainteresowaniami. A jak już coś się powiela to przez czysty przypadek. Patrząc na osoby w zbliżonym wieku do mnie, które mnie otaczają mam wrażenie, że zyskali aprobatę innych ale jednocześnie sami się pogubili.
    Podobają mi się te przemyślenia i sposób w jaki je ujęłaś.
     
  • awatar
     
     
    Black swan
    Czy możemy mówić o indywidualności? Nie ma na tym świecie kogoś jedynego, zawsze będzie niedaleko ktoś podobny. Nie mówię o sobie, ale sa osoby którym się podobają popularne rzeczy, ale to że ktoś ubiera się w sieciòwkach, i kupuje tam rzeczy które są w twoim pojęciu "modne" robi z niego pustaka. I dlaczego uzyżywasz słowa modne jakby było czymś złym? Zdradzę ci trik który sprawi że nie będziesz wszystkich kto nie jest podobny do ciebie traktowała jak pustaki, pomysł że każdą osoba ma życie, A to co pokazują tobie czyli obcej lub dalszej znajomej to zaledwie kreacja, A tak naprawdę tylko przy bliskich sa wartościowe. I myślę że zmiana wyglądu nie wpłynęła na twoja popularność, po prostu niektórzy sa mili i pochwalili twój nowy image byś czuła się pewniej, myślała tak nad tym?