• Wpisów:1360
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:88 dni temu
  • Licznik odwiedzin:98 710 / 2450 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Życie czasem zgrywa jeden głupi labirynt.

Pogubiłam się.
Myślałam, że po wszystkim odnalazłam się.
Nope, that's not easy.
Co dalej? Nie wiem.
Przed siebie.
Co mi zagraża?
Samotność?
Kiedyś sobie poradziłam, teraz miałabym nie dać rady?
Człowiek dostaje tylko tyle, ile uniesie.
Uniosę cokolwiek dostanę.
Przejdźmy do szczegółów.

Poznałam kogoś.
Kino, noc, chłopak się dosiada i opowiada historię życia.
W porządku, miły gość, fajnie, fajnie.
Parę dni później przepadłam.
Ideał, cudowny, perfekcyjny.
2 dzień znajomości i bach, związek.
Ale czy to można było tak nazwać?
Naiwność ludzka nie zna granic.
Ale... każdemu zdarza się przepaść.
Związek owy miał wzloty i upadki, nieraz zdarzały się łzy.
Pewnego razu zwyzywał mnie, zmieszał z błotem.
W tym momencie uświadomiłam sobie jaką abstrakcją była ta znajomość.
Chciałam ją zakończyć.
Zachowałam się nie w porządku niezliczoną ilość razy, pożałowałam.
Odpokutowałam za błędy, na prawdę.
Nie raz zdarzyło mi się cierpieć ostatnimi czasy.
Jednak tamten osobnik zniszczył mnie psychicznie.
Wtem w moim życiu pojawiła się osoba, która wyciąga mnie z tego wszystkiego.
Ale... jak zaufać?

Miałam obszernie napisać wszystko co mi leży na sercu, jednak coś mnie zbyt rozkojarza, nie potrafię nic z siebie wyprodukować.

Jestem zbyt zniszczalna, żeby żyć tak mocno...
  • awatar Orzeszkowa<3: Oj o cierpieniu to ja wiem aż za dobrze, śmierć taty bardzo mną wstrząsnęła... Życie jest ciężkie ale trzeba żyć dalej. Co do twojej sytuacji - każdemu zdarza się zauroczyć w niewłaściwej osobie, ja tak miałam w gimnazjum, no ale trzeba ryzykować żeby w końcu spotkać kogoś odpowiedniego.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Met my place - już niedługo!
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Tokechii to najfspanialsza osoba na świecie wielbcie go i miłujcie ponad wszystko!!! a ja jestem tylko gupiutką szeszastkolatką c; lubię moczyć nogi w oleju i robić frytki!!!! i pamiętajcie tokechi to najkfaniasza osoba i go czytać nie mnie bo ja jestem dziwna kiski lofki maks
baka to ja i łałałałałała
ps: już nigdy w niego nie zwątpię i już przenigdy blablabla łułułu łałała
OKEJ NARAZIE PAAAAAAAA


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Szara outsiderka bez emocji.
Nijaka, bezbarwna, niewidzialna.
Odpychająca, straszna.
Ukrywająca się za grzywką, wpatrzona w ziemię, zawstydzona, zażenowana.
Smutna, załamana.
Dziwna, inna.

Doszłam do wniosku, że mam po prostu dosyć.
Nie jestem byle wieszakiem, byle popychadłem, aby ktoś mną popychał.
Nie jestem zerem, nie jestem outsiderem.
Chcę normalnie żyć, chcę być traktowana na równi z pozostałymi.
Chcę się uwolnić.
W tym momencie staję się nową sobą.
Nie boję się niczego.
Mogę osiągnąć to, czego tylko chcę.
Mogę mieć furę znajomych, albo tylko małą grupkę.
Mogę być emo, mogę być hipisem.
Mogę lubić anime, mogę lubić nawet muzykę country - nic NIKOMU do tego!
To jest TYLKO MOJE życie i TYLKO JA będę sobą dyrygować.
TYLKO JA pociągam za sznury.
To jest MOJE ŻYCIE.
Nikt nie będzie mi go rujnował.
Nie jestem popychadłem.

To jest koniec szarej myszki.
Ja pokażę reszcie pionków, że mam coś do powiedzenia.
  • awatar Kwas Pruski: Wtf, kim są te anonimy?
  • awatar Gość: @gość: po co ten najazd, jak pisałem prędzej to napisałem by nie kończyła na planach a ona napisała że wzięła odbyt w kroki i coś robi... więc po co ten pojazd??? Naprawdę... Ludzie to odrażające kreatury... Reasumując zamiast jeździć po kimś że coś robi to może lepiej samemu coś zrobić.... I nie mów że jest za słaba bo n\pewnie nawet jej nie znasz....
  • awatar Gość: @Tamashire♥: zawsze i wszędzie ktoś nad nami będzie więc stul pysk i siedź cicho to nie wiesz, że pokorne ciele dwie matki ssie!!! Swiata nie zawojujesz za słaba jestes.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Pytanie na dziś
"Czy izolacja może prowadzić do zniknięcia problemu?"
  • awatar Werciaa<33: Zależy jaki to jest problem. Jeżeli wymaga on natychmiastowego działania to izolacja byłaby wręcz nieodpowiednia. Ale problemem może też być nadmierna złość/smutek. Wtedy może warto odsunąć się, odczekać, uspokoić się.
  • awatar ~ImperfectDolly~: Hmm... Żadna próba ucieczki przed problemem nie sprawi, że nagle on zniknie i nie wróci. Prędzej czy później problem ponownie zapuka do naszych drzwi.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 



Postaram się w końcu coś sklecić.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wszystko idzie w dobrym kierunku.
Jeszcze brakuje mi paru puzzli, jednak wiem, że wszystko zmierza ku happy endowi.
Przynajmniej taki jest plan...
Wszystko idzie w dobrym kierunku. :)


A gdyby tak marzenia [tak po prostu] mogłyby się spełniać za każdym życzeniem?
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Yatta okociła się prawie 2 tygodnie temu.
W moim domu zamieszkały nowiutkie 4 maleństwa.




Dzisiejszego dnia nawet pierwszy raz spojrzały na świat swoimi małymi oczętami.

Dobranoc!
  • awatar rochelle303: U mnie w stajni urodził się źrebaczek. Słodkie,szare maleństwo <333
  • awatar Suzi ^^: Moja kotka też niedługo się okoci c;
  • awatar Tokechii: Jakie kocięta *-* przyjdę je zobaczyć katolu xd szczęść szatan c:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Pewnego wieczora przyszedł mi do głowy pewien pomysł, a raczej nagła zachcianka...








Nostale, part X.
Życzę miłego dnia.
 

 
Znowuż ten Rybnik.
Tym razem jednak nie bez konkretnego celu.


Moim dzisiejszym celem było odnalezienie się na ulicy zaraz obok rybnickiego rynku.


Zadaniem na dziś było wytrzymanie stresu.
Ale skąd ten stres?
Ano właśnie - nastał dzień otwarty w technikum do którego mam zamiar uczęszczać po gimnazjum.
Hania, jak to Hania - stresuje się nawet pytaniem sklepikarki o miejsce ulubionego łakocia.
"Okej, 8.55, chyba powinnam wejść..."
W tym momencie zauważyłam grupkę gimnazjalistów zmierzających w stronę technikum.
Cichutko wmieszałam się w "tłumik".
Chwilę później znalazłam się w środku.


Nie lubię zgrywać zamkniętej w sobie, cichutkiej, niepewnej siebie dziewczynki. Wręcz przeciwnie, chcę krzyczeć o tym, jaka jestem i o tym, co myślę.


Moja grupka z którą "zwiedzałam" budynek liczyła 7 osób (4 chłopaków i 3 dziewczyny, w tym mnie).
Pierw, w pierwszej sali czekał nas wstęp do całego wydarzenia.
Na początku stresowałam się tak bardzo, że moje ciało nie potrafiło usiedzieć w miejscu - wręcz mną w dziwaczny sposób jakby trzepało.
W pewnym momencie jednak atmosfera się rozluźniła, kiedy razem z osobami w mojej grupce zaczęliśmy żartować i śmiać się.
Sala od turystyki, tutaj nic ciekawego się nie wydarzyło, idźmy dalej.
Sala fototechnik, tutaj zrobiliśmy sobie pamiątkowe, śmieszne zdjęcia.
Do wyboru mieliśmy śmieszne rekwizyty.
Od razu w oczy rzuciły mi się czerwone okulary bez szkiełek.
Nie mam pojęcia jak wyszłam na tych zdjęciach, jednak w poniedziałek, kiedy się tego dowiem, na pewno się tym z Wami podzielę z wielką chęcią.
Następna sala - informatyk.
Tutaj było całkiem zabawnie.
"Starsi senpai'owie" opowiadali nam w nieco drwiący sposób o profilu.
Na koniec konkurs - rozmontowali komputer, po czym "nakazali" chłopakom go złożyć do kupy.
Chłopcy uwinęli się w minutę.
Nadszedł czas na "girls team", uwinęłyśmy się w... 15-20 minut?
Ponadto, popisałam się niewiedzą na temat tego, czym jest twardy dysk, czy coś w tym stylu. xD
Przed tą sytuacją "Pan Starszy Senpai" powiedział coś w stylu "no, Ty wyglądasz na ogarniętą".
W tym momencie padłam ze śmiechu, a świat we mnie zwątpił. xD
Ostatni punkt wycieczki - sala TOK, czyli technika organizacji reklamy - tutaj podobało mi się najbardziej.
Dowiedziałam się więcej na temat kierunku na który jestem już pewna aby iść, oprócz tego mieliśmy za zadanie zaprojektować pudełko czekolady.
Wraz z moim "teamem" stworzyliśmy czekoladę pod zacnym tytułem "Czekolada Afrykańska Murzynek".
Wyglądało "to" mniej więcej tak:


Ogólnie - miałam w tym swój wkład.
Pomyślałam, że nie mogę trzymać się na totalnym uboczu.
Polubiłam ich.
Może i bardzo różnią się ode mnie, to znaczy... dziewczyny są takie troszkę "lasie", ale jednak było z nimi dosyć przyjemnie i zabawnie, nie czułam się jako tako jak wyrzutek, jak to bywało CZĘSTO w gimnazjum - to miłe.
Jeden z nich stwierdził, że ładnie piszę, na co ja odpowiedziałam "Wiem", po czym zaczęłam się głośno śmiać.
Trochę z nimi porozmawiałam.
Chyba spodobał im się mój sposób rysunku, ponieważ co chwilę mówili coś w stylu "narysuj jeszcze to, narysuj jeszcze tamto".
Drugi "team" wygrał życie.
Na całej kartce napisali jedynie słowa "biała czekolada", jednak w kącie kartki przylepili małego ptaka origami, którego posypali niebieskim brokatem.
Nasza fikuśnie wesoła praca vs ich piękny minimalizm, ciężka sprawa.
Według mnie to oni wygrali, wygrali życie.

Po całym wydarzeniu udałam się na tradycyjne Bubble Tea.


Po wypiciu zacnego napoju współczesnych bogów udałam się do parku w celach relaksacyjnych.


Następnie pobiegłam na autobus.
Resztę dnia spędziłam w Żorach u kuzynów i na zakupach z mamą.

Podobał mi się ten dzień, nie lubię siedzieć bezczynnie w domu.

A jak Wam minął dzień?
Dziękuję za uwagę!
  • awatar ~Pasiuuu~: To ja się Cieszę razem z Tobą, że miło spędziłaś dzień :3 Co prawda totalnie nie mój klimat, ale na pewno było fajnie :)
  • awatar SugarFirefly: Mam nadzieję, że towarzystwo będzie wciąż takie fajne, jak na pierwszy rzut oka. I tak wszystko wychodzi w trakcie lat nauki, kto jest ok, a kto podkłada komu świnie ;) Tak czy inaczej, najważniejsze jest mieć jakiś cel w życiu i dobrze się przy tym bawić.
  • awatar Kwas Pruski: Fajnie że się cieszyszzzz. Masz zupełnie inny styl cieszenia niż ja więc nie wiem za bardzo co dodać, jestem jedynie pewna że fajnie że się cieszysz i dobrze by było jakby ci nie przeszło zbyt szybko. !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Obudziłam się rano z myślą "czy ten świat jest bez Ciebie równie piękny?".

Niedługo kończę gimnazjum.
Niezwykle szybko ten czas przeleciał, a tyle się wydarzyło...
Były miłości, przyjaźnie, koleżeństwa, miłe sytuacje, ekscytujące momenty, do tego chwile, które na zawsze zostaną w moim sercu.
Jednak gimnazjum nie było dla mnie jedynie miłym epizodem w życiu, pomimo tego, to, co się wydarzyło tylko mnie umocniło i pokazało mi, że nie mogę być wycofana, skryta i cicha.
Muszę, chcę mieć swoje zdanie.
Chcę je dumnie reprezentować.


We wtorek egzaminy, następnie bierzmowanie (czyli "jak zmusić niewierzącą do kościelnego sakramentu"), komers i... zakończenie roku szkolnego 2014/2015!
Moje życie powoli nabiera rozpędu, coraz więcej się dzieje, nie jest nudno jak to bywało w przeszłości.
Lubię to, kiedy wiem, że czeka mnie jeszcze więcej ekscytujących wydarzeń.
Wszystko przede mną!


Wczoraj udałam się z towarzyszem do Rybnika.
Na przystanku spotkaliśmy naszych przyjaciół i mojego starego kolegę z wczesnej podstawówki.
Było miło, pośmialiśmy się, porozmawialiśmy, pochodziliśmy... fajnie tak się wreszcie wyluzować.


Przez chwilę poczułam się jak w Warszawie.
Nie mogę się doczekać chwili, kiedy to przestanie być jedynie uczuciem!


Warszawa (zdjęcie z 2014)


Bubble Tea stało się moją tradycją i przypieczętowaniem każdego wyjazdu.
Piłam ją już niezliczoną ilość razy, jednak dzisiaj pierwszy raz wypróbowałam "paseczki".
Powiem Wam, że nie są wcale takie złe!


Rada dla dziewcząt.
Wraz z kimś płci męskiej na zakupy wyjść można, jednak jeżeli w pobliżu jednego osobnika "płci brzydkiej" (oczywiście żartuję! :D) jest drugi taki osobnik... po prostu nie bierzcie na zakupy dwóch chłopaków, chyba, że lubią oni zakupy, lub idziecie całą paczką. :)

W tym miejscu chciałabym Wam polecić pomadkę Baby Lips Dr Rescue.
Ma cudowny, miętowy zapach, nie jest bardzo tłusta i sprawia, że usta stają się przyjemnie chłodne.

W tym miejscu mogę się pochwalić również moją obsesją na punkcie pomadek, wazelin do ust, szminek i tym podobnych.
Produktów do ust mam póki co sztuk osiem, jednak na dzień dzisiejszy wiem, że mam zamiar nabyć pomadki
☺ Miodową
☺ Jogurtową
☺ Jagodową
☺ Brzoskwiniową
☺ Jabłkową


W tym tygodniu opiszę wrażenia z
☺ Egzaminu gimnazjalnego
☺ Poszukiwań sukienki na komers
☺ Przejażdżki pociągiem (pierwszej od x lat!)

Taki plus ni stąd ni zowąd.
  • awatar Catty Noir Official #LindseyStirling: @Tamashire♥: mnie rodzice nie zmuszają do wiary, ale szkoda, ze twoja rodzina niechce zrozumieć, że chcesz iść własną ścieszką. :/ Powodenia na testach. Jeśli się nie mylę to teraz je piszesz.
  • awatar Tamashire♥: @SugarFirefly: Ja jestem jedyną osobą w tej rodzinie, która uważa, że każdy ma swoje własne życie i to ta jedna osoba powinna decydować czy przeżyje je w tej czy innej wierze.
  • awatar SugarFirefly: @Tamashire♥: Współczuję. To powinno być decyzją indywidualną. Rodzina nie przezyje za ciebie TWOJEGO życia. No ale cóż...przyjdzie czas, że będziesz decydowała sama o sobie. Ja mam rodzinę, która uważa, że każdy ma prawo dokonywać własnych wyborów. Stwierdzili, że jak będę chciała to sama wybiorę czy chce wierzyć, w co i na jakiej zasadzie. Niestety widzę, że nie wszyscy tak mają...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Dyskoteki szkole - podstawówka.

Łezka w oku się kręci.
 

 
Wiecie co jest najlepszym uczuciem pod słońcem?
W tym momencie wcale nie mam na myśli spożywania słoiczka Nutelli z etykietką z własnym imieniem.
Najlepszym uczuciem pod słońcem jest odzyskanie sensu wszystkiego.
Sens wszystkiego?
Dla niektórych może to być człowiek, dla innych zaś co innego.
W moim przypadku sensem wszystkiego była pewna osoba, dzięki której odnalazłam siebie, swoją wymarzoną siebie.
Dzięki temu człowiekowi przeżyłam wiele emocji, pięknych chwil... po prostu przeczytałam książkę o sobie.
Może to dziwne, ale ta osoba uświadomiła mi, że wcale nie chcę być dorosłą kobietą.
Ta osoba napisała w książce mojego życia pogrubioną czcionką "CHCĘ BYĆ DZIECKIEM!".
W rzeczy samej.
Chcę być dzieckiem. Ja, która miała zaplanowaną całą "wymarzoną" przyszłość, chcę być dzieckiem.
Chcę przeskakiwać płoty "publicznego domu" zakonnic. Chcę oglądać anime chrupiąc pocky. Chcę siedzieć w szafie. Chcę krzyczeć "yatta!!!" na widok japońskiej pierdółki w chińskim. Chcę zachowywać się swobodnie. Chcę nie powstrzymywać emocji, jakichkolwiek. Kiedy mam ochotę krzyczeć "sugoi", chcę krzyczeć "sugoi"! Kiedy mam ochotę komuś pomachać z ręką wysoko uniesioną ku górze (niczym w anime), chcę machać! Chcę grać w Battle Block Theater. Chcę nocami wysłuchiwać vocaloidów i oglądać anime. Chcę czekać na paczkę z Yatty i jarać się samą paczką, nie zawartością. Chcę mówić po japońsku, kiedy tylko mam na to ochotę. Chcę zachowywać się infantylnie, kiedy tylko mi się tego zachce.
Po prostu chcę być sobą.

Popełniłam błąd, osoba odeszła.
Nie mogłam sobie tego wybaczyć, toteż nigdy sobie tego nie wybaczyłam.
Życie poszło do przodu, wszystko się poukładało, żyłam dalej.
Jednak... co to za życie, kiedy męczy ta jedna niezmiernie bolesna sprawa?
Wieczne układanie list zakazanych piosenek, z którymi powiązane są wspomnienia z tą osobą.
Wieczne wmawianie sobie "ZAPOMNIEĆ!!!".
Wieczne rozmyślanie "co by było gdyby?".

Powiem tak - nigdy bym nie pomyślała, że życie ułoży się w sposób taki, iż pewnego wieczora przypomnę sobie ten wyjątkowy numer i zadzwonię.
Dzwoniąc nawet nie wiedziałam co chcę powiedzieć.
Coś mi powiedziało "dzwoń", tyle.
Pierwsza rozmowa od tak długiego czasu...
Nie potrafiłam ukryć emocji.
Mimowolnie rozpłakałam się jak dziecko.
Powtarzałam jak bardzo przepraszam za ten błąd.
Wydawało mi się, że ten telefon nie wniósł nic nadzwyczajnego... myliłam się.
Tym telefonem rozpoczęłam ciąg wydarzeń, które nabrały niespodziewanych obrotów.
Nadal nie wiem gdzie ten ciąg mnie prowadzi, jednak póki co żyję szczęściem.

W najśmielszych snach nie marzyłam o tym, co właśnie się dzieje.
"Ta" osoba wraca do anime, "Ta" osoba chce spróbować przyjaźni.
Przetarłam oczy - jak to?
Niedawno całymi dniami rozmyślałam jak doprowadzić do czegoś takiego, a to przyszło... tak o?
Czy ten jeden telefon doprowadził do takiego obrotu wydarzeń?
Jak?
Nie mam pojęcia.
Mam nadzieję, że będzie coraz lepiej.
Nie popełnię starych błędów, nie mogę.
Będę lepszym człowiekiem.
Nie będę biegła ku dorosłości.
Zatrzymam się na chwilę, będę taka jaka jestem.
Będę sobą, teraz na to pora.
Pora na odnalezienie absolutnego szczęścia.

Nie zawiodę, nie tym razem, obiecuję.
Moim mottem zostaje "przenigdy nie mów nigdy".

Co będzie dalej?
Wszystko jest zaplanowane.
Przez kogo? Nie wiem.
Wiem tylko, że wszystko jest zaplanowane.
Niedługo dowiem się, czy przeznaczenie napisało mi pozytywną dalszą drogę.
Póki co, jestem szczęśliwa.

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ktoś kiedyś powiedział mi ładną rzecz.
"Twoje wady, tak na prawdę są Twoimi zaletami. To one tworzą Ciebie i czynią Cię jedyną w swoim rodzaju".
Co o tym sądzicie?

Poza tym, byłam sobie ostatnio w drodze ze szkoły.
Postanowiłam iść dosyć niekonwencjonalną drogą.


Idąc sobie przez łąki, pola i polanki, słuchając ulubionej muzyki i myśląc o niebieskich migdałach, uświadomiłam sobie ile piękna jest w życiu.
Wszystkie problemy i wszystkie zmartwienia przestały mieć znaczenie. Byłam tylko ja, muzyka i piękne widoki.


Tak sobie rozmyślam.
Niby martwię się tymi wszystkimi problemami, jednak prawda jest taka, że każda przykra, trudna, czy smutna sytuacja w moim życiu doprowadziła mnie do tego, kim jestem w tej chwili, a z tego jaka jestem niezmiernie się cieszę. Wiem, że mam jako tako trochę oleju w głowie, mam wyobraźnię i oryginalność, której ostatnimi czasy widzę brak w świecie zwanym moją szkołą i otoczeniem.



Mam na imię Hania, mam 16 lat.
Lubię swój wygląd, czasem wpadam w momenty samouwielbienia, jednak czasem są chwile, w których łapię niezmiernego doła, przy czym narzekam jaka to ja jestem okropna.
Czasami nie potrafię cieszyć się pięknymi chwilami ze względu na to, że zdaję sobie sprawę z tego, iż nie będą trwały wiecznie.
Borykam się z nadmierną zazdrością, lękiem przed ludźmi i z moim najnowszym strachem - z przechodzeniem przez ulicę (sekunda nieuwagi i już po Tobie!).
Słucham... wszystkiego.
Od Skrillexa, do Czesława Mozila (tak, nie żartuję.)
U mnie panuje zasada "ze skrajności w skrajność".
Albo czerń, albo pudrowy róż.
Albo Babymetal, albo metal (joke, joke xD).
Albo Warszawa, albo wieś na odludziu.
Chcę wiązać przyszłość z grafiką i reklamą.
Uwielbiam słuchać piosenek których tekst jest w nieznanym mi języku (japoński?). Z takimi wiążę pewne uczucia, utożsamiam je z pewnymi osobami, miejscami, wspomnieniami lub z sytuacjami. Zawsze mogę sama dobrać historię do danej piosenki. Mogę od a do z wymyślić sobie o czym ona opowiada, co przekazuje i jaki morał z niej wynika. Mogę wymyślić wszystko sama - jakież to kreatywne, nieprawdaż?
Zawsze zdjęcia robię sobie sama. Uważam, że nikt nie jest w stanie uchwycić mnie na zdjęciu w sposób, w który ja widzę siebie. Samowyzwalacz mym przyjacielem na wieki wieków amen.
Lubię anime, lubię mangę, lubię seriale przeznaczone dla młodszej części widowni, lubię lalki, lubię dziecinadę, lubię małe, urocze pudełka, lubię ładne opakowania, lubię Japonię, lubię pierdółki z chińskiego, lubię wszystko co miętowe, lubię pomadki i błyszczyki we wszystkich możliwych odmianach.
Mam małą grupkę zaufanych i lubianych przeze mnie przyjaciół. Poza ich słowami, słowa innych kompletnie mnie nie interesują.
Uwielbiam kupować słodycze i napoje (masło i mleko również) na których jest napisane, że mają coś w stylu podwójnej dawki wapnia, czy jakichś tam protein czy czegoś jeszcze innego sprzyjającego energii czy zdrowotności. Zdaję sobie sprawę, że takie coś to czysta ściema, jednak i tak tą ściemę kupuję - bo lubię.
Lubię napój lipton w puszce.
Smakuje mi bardziej cytrynowy lipton z puszki od zielonego, jednak zielony kupuję częściej, ponieważ wolę właśnie ten. Dziwne w tym jest to, że faktycznie - smakuje mi bardziej cytrynowy.
Mam siebie za osobę inteligentniejszą od rówieśników, jednak przepadam za zgrywaniem małej, zdezorientowanej dziewczynki.
Kocham spontaniczność, jestem przeciwniczką planowania czegokolwiek.
Czegoś chcę - tego próbuję, oczywiście w granicach rozsądku.
Myślę o sobie, jak o kimś innym od reszty.
Jestem Hania. I wiem już, kim jestem.
  • awatar Panna Clarke ♥: Bardzo fajny post :) Pozdrawiam♥
  • awatar ~Pasiuuu~: Miło się czyta Twoje wpisy. Wydajesz się na prawdę ciekawą osóbką :3 Też często mam wrażenie, że moi rówieśnicy są mniej inteligentni ode mnie i mam bardzo zróżnicowany gust muzyczny. Śliczne zdjęcia :3
  • awatar Orzeszkowa<3: Super, świetny wpis, tak trzymaj :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Przechadzka po biedronce, godzina 12.00.
Hania, krocząc dumnie po zacnym budynku "biedry" zauważa pewien produkt, na którym zawiesza wzrok...


Wygląda jak pocky, opakowanie w środku pudełka również przypomina oryginalne opakowanie pocky.
Różnica jest taka, że patyczki biscolaty mają (według mnie) lepszą i słodszą czekoladę.
W każdym bądź razie nie smakuje chemią jak japońskie pocky.
Jednak chemia w pocky ma to do siebie, że Nam, Otaku*, się dobrze kojarzy, więc i tak spożywamy je ze smakiem. ^^

Polecam spacerek do biedronki każdemu ciekawskiemu. :)


* - Przez Otaku mam na myśli "spolszczone" znaczenie tego słowa. Mam na myśli fana anime, mangi, a przede wszystkim Japonii.

Dobranoc, Oyasuminasai!
  • awatar Cielakowa: Tyle dobrych słodyczy w Polszy, a ludzie i tak rzucają się na pocky. Uważają się za 'tru otakó', bo oglądnęli kilka odcinków pokemonów i Naruto, i są na 100% pewni, że paluszki oblane czekoladą, która smakuje jak (za przeproszeniem) gówno, nie warte swojej ceny jest lepsze. Polskie słodycze> japońskie słodycze w proszku o smaku proszku. Może reaguje zbyt agresywnie, ale mam już DOŚĆ ludzi mówiących, że wschodnie słodycze są lepsze. Może taka jest po prostu moda? Nie jestem na czasie i nie wiem, ale cóż, a i żeby nie było: wcale nie zabraniam ci jeść żadnych paluszków, czy jakiś wschodnio-podobnych słodyczy. Męczy mnie tylko, że co chwile widzę i słyszę kogoś kto twierdzi, że w Polsce wszystko jest do dupy i nic nie ma. Zwłaszcza, że teraz mamy pokolenie Iphona, ubrań street stylowych (które swoją drogą są, żenujące), drogich butów". To mnie to jeszcze bardziej denerwuje i nie myśl, że robię to specjalnie. Padło na ciebie, bo "czara goryczy się przelała" i musiałam to komuś wygarnąć.
  • awatar Tamashire♥: @SugarFirefly: Więc polecam tą "odmianę". Według mnie zupełnie nie czuć chemii, sama czekolada, prawie jak z milki. :)
  • awatar Moniacz.: Ostatnio mama mi to kupiła - pochłonęłam od razu dwie paczki! A miałam się zdrowo odżywiać... D:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Mało kto wie, że ta oto panienka spodziewa się małych kociaczków. :)

*ziew*



Trzymajcie kciuki za Yattę! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›